„Ręce precz od mojego talerza!” - powiedział w Sali Kolumnowej Sejmu RP (znanej z obrad Komisji Hazardowej) uczestnikom Konferencji 22 marca 2010 Wiceprezes Piotr Lisiecki. Konferencja stanowiła część konsultacji społecznych, jakie toczą się nad ustawą „Prawo o organizmach genetycznie modyfikowanych”, której pierwsze czytanie miało miejsce w Sejmie 16 grudnia ub.r. Patronat nad tym wydarzeniem objął Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
„Ręce precz od mojego talerza!” - powtórzył. „Jestem dorosły i wolny. Jak będę chciał, to będę jadł GMO, albo tłuszcz, albo błoto ... I nic nikomu do tego! Cóż to za bolszewia? Ktoś rości sobie prawo decydować, co wolno mi jeść. Albo powiedzmy inaczej: Jestem dość mądry, żeby wybierać prezydenta kraju, ale za głupi, żeby wybrać sobie jedzenie?!”
więcej:
http://www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=17&aid=8820




w zasadzie racja, jeśli chodzi o np. jeżdżenie w pasach, albo palenie papierosów,
ale
niezakładanie pasów dzieciom, czy palenie w obecności osób, które nie chcą być zatruwane (odpowiedzi: niech se wyjdą, nie uznaję) to już zagrożenie bezpieczeństwa, czy zdrowia osób trzecich. Podobnie jest z żywnością wytworzoną z produktów GMO.
Jaki wybór będzie miał człowiek wchodząc do supermarketu szukający produktów wolnych od GMO? A jaką pewność, że to, co kupuje jest wolne od GMO?
A jeśli się zważy poziom świadomości społeczeństwa w tej materii - jak pan (pani) sądzi, jaki procent społeczeństwa wie, co to jest GMO?